🛷 Mieszkanie Z Rodzicami Po Ślubie Forum
MIESZKANIE OD RODZICÓW A RODZEŃSTWO: najświeższe informacje, zdjęcia, video o MIESZKANIE OD RODZICÓW A RODZEŃSTWO; Re: rodzice, rodzeństwo, sprzedaż mieszkania
Oprócz aspektu finansowego, oznaczającego obawę przed zaciągnięciem pierwszego kredytu, poruszamy także aspekt psychologiczny, dotyczący wpływu, jaki na psychikę młodych osób wywiera mieszkanie przed lub po ślubie z rodzicami bądź teściami, w małym nieprzystosowanym dla dwóch rodzin lokalu.
Teraz po ślubie musialam zamieszkać z jego rodzicami, chcemy sobie cos kupić jakieś mieszkanka, ale od lutego bo w grudniu wracam do rodziców bo tam u nich bede rodzic i później cały
Forum Par Młodych, moda ślubna, suknie ślubne, organizacja ślubu w Łodzi. Forum Weselne miasta Łodzi :: Zobacz temat - Mieszkać z teściami/rodzicami (po ślubie). Strona korzysta z plikow cookie w celu realizacji uslug zgodnie z Polityka prywatnosci .
Obecnie drastyczna większość moich znajomych którzy nie mieszkają z rodzicami mieszkają na pokojach lub wynajmują mieszkanie w kilka osób Jestem na szczęście w sytuacji gdzie nie jestem zagrożony ale serio nie wiem co robią osoby które są po ogólniaku, nie mają pieniędzy na studia ani nie mają kontaktów.
Zalety mieszkania z rodzicami po ślubie. Mieszkanie z rodzicami powoduje, że nasz budżet będzie praktycznie cały uwolniony, dlatego comiesięczne opłaty będą minimalne, a Wy, jako młodzi duchem i ciałem Nowożeńcy, będziecie mogli wyjeżdżać na ciekawe wczasy, spędzać czas w kurortach i wypożyczać sportowe samochody czy na
Zastanawiam się jak to w innych przypadkach, ale np spotkałam się z tym że ojciec dziewczyny w sprawach małżeńskich miesza się do wszystkiego. Np. do tego kiedy mąż jedzie gdzie jedzie jeśli wyjazd służbowy, kiedy będzie itp. Wydaje mi się , że jeśli oboje małżonkowie się godzą na to nie powinno być takich sytuacji.
Mieszkanie z rodzicami z pewnością może być rozwiązaniem tymczasowym, które pozwoli nam odłożyć pieniądze, choćby na wkład własny kredytu na mieszkanie. Na dłuższą metę dzielenie nieruchomości z mamą i tatą zwykle kończy się pogorszeniem relacji po obu stronach i napięciami, które trzeba będzie łagodzić przez
Mieszkanie z rodzicami po ślubie - jedni uważają, że tak będzie łatwiej. Inni nie mają wyboru. Czy mieszkanie z teściami to dobry pomysł? 21.04.2015.
A zatem czy po ślubie mieszkanie zawsze jest wspólne? Jeśli kupiliście mieszkanie czy inną nieruchomość w trakcie małżeństwa, za Wasze wspólne środki, to owszem mieszkanie jest wspólne. Pamiętaj, że nawet jeśli środki pochodzą z dochodów tylko jednego z małżonków w okresie trwania wspólności. Czyje zatem jest mieszkanie
niwniara, też prze ślubem dogadaywałam się z przyszłą teściową a po ślubie pokazała swoją prawdziwą twarz skoro teść idzie na emeryturę to będzie siedział calymi dniami i się do
Co prawda jest to znacznie kosztowniejsze niż mieszkanie w domu rodzinnym, ale pieniądze to nie wszystko. Samodzielne mieszkanie da nam dużo większą swobodę, nikt nie będzie nas kontrolował, przeszkadzał i wtrącał się w codzienne sprawy. Mieszkanie z rodzicami powinno być zatem traktowane jako ostateczność.
o0CYH0. Co sądzicie o mieszkaniu po ślubie z teściami? Niedługo bierzemy ślub i stajemy przed dylematem gdzie zamieszkać później. Teraz wynajmujemy kawalerkę, która kosztuje nasz około 1000 zł miesięcznie. Po ślubie mamy opcję zamieszkać u moich rodziców w domu. Dodam, że rodzice mają duży dom i mielibyśmy do dyspozycji całe piętro z osobną łazienką i kuchnią. Drugą opcją jest dalsze wynajmowanie, co średnio nam się uśmiecha, bo wiadomo - cały czas ładowanie do cudzej kieszeni. Trzecia możliwość to kredyt i coś swojego. Cały czas dyskutujemy na ten temat, bo wiadomo - wolelibyśmy coś swojego, ale marzy nam się mały domek, a nie mieszkanie - a jak wiadomo to już trochę większy koszt. Do tego nie jesteśmy do końca zdecydowani, czy zostać w mieście, w którym studiowaliśmy (tu mieszkamy i pracujemy teraz) czy przenieść się w moje rodzinne strony, gdzie są dużo większe perspektywy co do pracy. Nie uśmiecha nam się też ładować teraz 250 tys na mieszkanie, skoro w perspektywie marzy nam się domek. Rozsądek podpowiada, żeby zdecydować się na czasowe mieszkanie z rodzicami, bo zaoszczędzimy dużo (oczywiście wchodzi w grę wyłącznie mieszkanie na równych prawach z rodzicami, tzn. składanie się na rachunki) i za jakiś czas będziemy mogli pomyśleć o domku. Z drugie strony, mimo że mam dobry kontakt z rodzicami to boję się co to będzie jak razem zamieszkamy. No i przeraża mnie to, że nie będziemy mieli całkowitej swobody, np. nie pochodzimy nago Jestem ciekawa Waszej opinii Wiem, że decyzję i tak będziemy musieli podjąć sami, ale dobrze posłuchać, co o naszej sytuacji sądzą inni
Gdzie powinno zamieszkać młode małżeństwo? Najlepiej we własnym domku lub mieszkaniu, ale o taki wymarzony start bardzo trudno wielu współczesnym parom. Co zatem może zrobić Młoda Para? Własne cztery kąty to marzenie każdego młodego małżeństwa (by epsos ) Para już na swoim Wymarzona sytuacja – własne cztery kąty przygotowane dla nowożeńców jeszcze przed ślubem. Zwykle jest to mieszkanie odziedziczone, np. po dziadkach, bądź też zakupione młodej parze w prezencie ślubnym przez rodziców. Rzadko się zdarza, żeby młodych było tak prędko stać na kupno własnego mieszkania samodzielnie za gotówkę. W innej sytuacji jest para, która już przed ślubem mieszkała razem, we własnym mieszkaniu. Dla nich ślub będzie ważnym wydarzeniem, ale nie wniesie większych zmian do życia Cię również Często jedynym wyjściem jeśli nie chcemy mieszkać z rodzicami czy teściami jest wynajęcie mieszkania (by wicker-furniture ) Mieszkanie z rodzicami – plusy i minusy Ze względów finansowych (drogie mieszkania i wysokie ceny najmu) wiele młodych małżeństw decyduje, że po ślubie pozostanie w domu rodziców jednej bądź drugiej strony. Zwykle jest to rozwiązanie tymczasowe – do czasu dorobienia się przez młodych własnego mieszkania. Jest to dobra opcja na start (np. pierwszy rok), ale nie na dłuższą metę. Do zalet mieszkania z rodzicami należą przede wszystkim kwestie ekonomiczne – koszty życia dzielimy na dwie rodziny. Młoda para może w tym czasie odłożyć sobie trochę pieniędzy (zamiast płacić za wynajem mieszkania), ustabilizować się finansowo. Jeśli para spodziewa się dziecka, zaletą mieszkania z rodzicami jest pomoc w opiece nad maluchem. Wiele młodych małżeństw podkreśla jednak, że mieszkanie z rodzicami – nawet bardzo kochającymi i ugodowymi – jest na dłuższą metę męczące i konfliktogenne. Rodzice mają swoje przyzwyczajenia, młodzi natomiast chcieliby rozpocząć życie we dwoje i mieć swoje miejsce, gdzie będą czuli się całkowicie swobodnie. W domu rodziców (zwłaszcza w niedużym mieszkaniu) prywatność będzie ograniczona. Ze względów finansowych wiele młodych małżeństw decyduje, że po ślubie pozostanie w domu rodziców jednej bądź drugiej strony (by Media Director ) Udzielanie rad i nadmierna troskliwość rodziców, traktowane przez parę jako wtrącanie się w jej sprawy, a nawet takie kwestie jak gotowanie we wspólnej kuchni bądź poranne „okupowanie” łazienki – wszystko to może stać się przyczyną nieporozumień. Najlepiej już na wstępie ustalić z rodzicami zasady, od których nie będziemy odstępować (dotyczące opłat, zapraszania znajomych, potrzeby prywatności chociażby we własnym pokoju).Zainteresują Cię również Wesele w domuA raczej przyjęcie weselne, to idealna opcja dla tych, którzy nie mają licznej rodziny lub po prostu nie lubią wielkich imprez... Miejsce na wesele – dom weselny Dom weselny to miejsce zaprojektowane specjalnie z myślą o organizacji wesel oraz innych dużych uroczystości, takich jak... W wynajętym mieszkaniu również można stworzyć swoje wymarzone "gniazdko" (by wicker-furniture ) Wynajem Zalety wynajmu mieszkania to duża liczba ofert, w których młodzi mogą przebierać oraz brak konieczności posiadania ogromnej sumy pieniędzy brania kredytu hipotecznego. Jest to opcja popularna, choć kosztowna. Nie ponosimy co prawda wysokich kosztów jednorazowych, ale jeśli zsumujemy opłatę za wynajem i rachunki – często wyjdzie nam niemała suma. Istotną wadą wynajętego mieszkania jest sama umowa najmu – zawierana na czas określony, zwykle na rok lub dwa lata. Po tym okresie właściciel mieszkania może umowę przedłużyć, ale nie musi. W przypadku nieprzedłużenia para będzie musiała prędko znaleźć sobie nowe lokum. Zanim zdecydujemy się na wynajem, powinniśmy nie tylko obejrzeć mieszkanie, ale również porozmawiać szczegółowo na temat warunków, takich jak możliwość przemeblowania, doprowadzenia internetu czy trzymania zwierząt. Są bowiem właściciele bardzo ugodowi, ale zdarzają się i tacy, którzy nie pozwalają wbijać gwoździ w ścianę, a wywiercenie otworu na kabel do internetu wymaga długich negocjacji. Dom na przedmieściu może kosztować tyle co mieszkanie w centrum Warszawy (by A Guy Taking Pictures ) Własne cztery kąty – dom czy mieszkanie? To najlepsze, ale i najbardziej kosztowne rozwiązanie. Cena niedużego mieszkania w centrum Warszawy może kosztować tyle, co wybudowanie domu w małej miejscowości, więc zwracajmy uwagę na lokalizację. Jeśli nie przeszkadzają nam dojazdy, może warto pokusić się o własny dom na przedmieściach? Zwłaszcza, że wybudowanie domu wychodzi taniej niż kupno mieszkania „pod klucz” w centrum miasta, u dewelopera. Jeśli chcemy kupić mieszkanie, najtańszą opcją jest kawalerka bądź dwa pokoje z kuchnią. Dużo mniej kosztuje mieszkanie niewykończone, ale będziemy musieli się w nim napracować. Podobnie, taniej jest wybudować dom korzystając z usług firmy budowlanej niż kupić dom gotowy. Odbiór kluczy do własnego mieszkania – na tę chwilę czeka wiele par (by Victor1558 ) Pomimo dodatkowej opłaty, jaką jest czynsz, mieszkanie jest tańsze w utrzymaniu. Nie musimy zajmować się awariami bądź odnawianiem budynku. W czynsz wliczone są też takie opłaty, jak wywóz śmieci. W domu mamy za to więcej swobody. Z jednej strony nie musimy skrupulatnie przestrzegać ciszy nocnej, z drugiej – nie słyszymy przez ścianę kłótni sąsiadów czy płaczu ich dziecka. Jeśli nie dysponujemy dużą sumą pieniędzy, kupno nieruchomości wiąże się z zaciągnięciem wieloletniego kredytu. Oznacza to, że para powinna mieć dobrą, stabilną sytuację Cię również Rocznice ślubuŚlub to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka. Od tej pory rocznica ślubu będzie ważną uroczystością, waż... Własne mieszkanie możemy urządzić według własnego pomysłu (by wicker-furniture ) Komentarze () Skomentuj
Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2016-01-07 07:54 przez gala245. no trudna tu decyzja to fakt. Proponuję aby przy wspólnych świętach jak będziecie z obojga rodzicami postawic sprawę jasno aby nie było niedomówień. Jeśli to nie poskutkuje to powiedz że nie będzie wesela i ślubu i tyle. Powiedz że to jest wasze życie a nie matek ani innych a swoją drogą to wydaje mi się że ten twój przyszły mąż nie widzi w tym problemu mamusia jego wchodzi butami w związek a to nic dobrego. Zastanawiałaś się nad przyszłością Waszego związku? Nawet gdy wyjedziesz na drugi koniec Polski, decyzje twojej teściowej zawsze będą obecne w waszym swoją mamę i lepsze warunki mieszkaniowe. Jak najdalej od takiej teściowej. 5 km to nie daleko, a pomoc teściowej nie jest wskazana w takim wypadku. Trochę kiepsko, że narzeczony Cię w tym nie wspiera. W pierwszej kolejności musisz z nim obgadać sytuację, np. ustalić z kim konkretnie bierzesz ślub - z nim czy z teściową. U mnie była podobna sytuacja, mieszkanie w bloku z mamą męża lub mieszkanie z moja w domku jednorodzinnym, z własnym poddaszem. maz chcial u swojej, ja chcialam wynająć abyśmy mieszkali sami, w końcu stanęło na tym ze zamieszkalismy u mojej mamy, na pewno lepiej czuje się ja bo jestem bardziej u siebie, ale nadal jestem zdania ze małżeństwo powinno mieszkać samo bez mamy czy teściowej. Moja droga, ale Ty nie masz problemu z teściową, ale z narzeczonym. Bo pozwala swojej matce na decydowanie o wszystkich kwestiach Waszego życia, jest maminsynkiem i wcale tego nie zauważa. Ba, nawet mu z tym dobrze i oczekuje, że będziesz miała takie podejście jak on. Trudno jest mi doradzić co powinnaś zrobić, bo moim zdaniem najlepiej jest zamieszkać razem przed ślubem i dopiero mając staż pod jednym dachem decydować się na wspólne życie na zawsze. Pytanie czy taka opcja nie jest u Was możliwa? Czy nie dałoby rady zamieszkać razem przed ślubem? Co do mieszkania z teściową to w takim przypadku absolutnie bym się nie zgodziła. 5 km to żadne odległość, to tylko wymówka. Twój facet udaje, że chodzi mu o dojazd, bo tak naprawdę to on chce nadal mieszkać z mamusią. Nieodcięta pępowina, ot co Moja rada jest taka abyś w tej kwestii postawiła na swoim, czyli albo zamieszkacie z Twoją mamą, albo sami, albo wcale. Wiem, że to brutalnie brzmi, ale z wspólnego zamieszkania z teściową nie wyniknie nic dobrego. Powiem więcej: skoro Twój facet to taki maminsynek to nawet jak zamieszkacie u Twojej mamy to i tak mogą być nadal problemy, jeśli będzie pozwalał na takie manipulacje i wtrącanie. Kolejna rzecz z którą ja bym zrobiła porządek to decydowanie o weselu. Nie ma mowy, aby ktoś we wszystkim za mnie decydował. Co innego dobre chęci, chęć pomocy, a co innego decydowanie o każdej rzeczy zamiast Ciebie. Dziwię się, że do tej pory nie zrobiłaś z teściową porządku, ale nic straconego: możesz to zrobić teraz. Powiedz jej, że już Ci bardzo dużo pomogła, że zdecydowała o XXX* (*wymień listę jej decyzji) i o reszcie chcesz decydować sama. Nie odmawiając jej stanowczo od razu pozwoliłaś jej na takie panoszenie się. Grzecznie i stanowczo jej odmów, bo inaczej zawsze będzie Cię miała za słabą osóbkę, która jej ulega i z którą nie trzeba się liczyć. I przemyśl sobie czy aby na pewno Twój narzeczony to faktycznie Twoja wielka miłość... Jeśli płacicie za wszystko sami, powinnaś ustalić z narzeczonym, że to Wy o wszystkim decydujecie. W przypadku wątpliwości można prosić o rady. Jeśli płacą rodzice, ich kasa-ich decyzje. Ja bym sprawę postawiła jasno, lepsze warunki są u Twojej mamy. Tłoczenie się u jego rodziny jest w tym przypadku nielogiczne. Chyba że narzeczony jest w jakimś konflikcie z Twoją mamą? Załamałam się po przeczytaniu tego tematu. Dziewczyno, obudź się! I wybacz dosadność słów, ale masz CIAPĘ nie FACETA. Nie umie odciąć pępowiny? Zdanie mamusi jest ważniejsze niż przyszłej żony? To po co ci ktoś taki u twego boku? Ktoś, kto nie umie stanąć murem za tobą i twardo podziękować swojej matce za jakąkolwiek dalszą pomoc? Jakieś wymówki o odległości do pracy, no przecież to jest żałosne. Pewnie ma wyprane, ugotowane, podane pod nos i jest mu zwyczajnie wygodnie. Po co ci taki Piotruś Pan? I co będzie, jeśli zdecydujecie się na dziecko? Teściowa przesunie ci termin porodu, bo jej położna będzie niedyspozycyjna? W ogóle nie rozumiem też mieszkania z rodzicami po ślubie. Jeżeli nie macie warunków czy możliwości finansowych, to zwyczajnie wstrzymałabym się z tym ślubem, ale to tylko mój prywatny pogląd. Nie rozumiem jak można dać sobie tak wejść na głowę. To TWÓJ DZIEŃ,ty powinnaś decydować o wszystkim, bo ma być tak, jak ty to sobie WYMARZYŁAŚ. Nikt nie ma prawa dyktować ci wszystkich warunków i kropka. Jeśli tak dalej będzie, to może zaproponuj, żeby twój facet ożenił się z własną matką... Kochana miałam bardzo podobnie!!!Tak samo teściowa próbowała mi wszystko organizować,wybrała mi zaproszenia,miała obiekcje co do listy gości!!To była jedna wielka porażka!!!Byłam cierpliwa ale nadszedł dzień że właśnie narzeczonemu powiedziałam że jak tak dalej będzie to ślubu nie będzie!!!I do akcji wkroczył teść-zrobił jej wielką jazdę i siadła na tyłku!!Jeśli chodzi o kwestie mieszkania to od razu wiedziałam że ja z nią bym się nie zgodziła,u mnie jeszcze było dwóch braci więc...wynajęliśmy mieszkanie i...to były piękne czasy!!!Kochana nie daj się,ustaw wszystkich póki czas,bo potem teściowa na głowę Ci wejdzie i to ona będzie podejmowała wszystkie Wasze decyzje!Zrób porządek i twardo stój przy tym aby zamieszkać u Ciebie skoro nie ma możliwości wynajęcia mieszkania!!Powodzenia!!! Oj oj widzę tu teściową rodem z dowcipów Mogę tylko współczuć. Jeśli nie postawisz się teściowej to będzie coraz bardziej naginała granicę.... Jeśli się postawisz a Twój narzeczony nie to jeszcze gorzej bo nie będziesz miała nigdy w nim wsparcia w tym konflikcie. Tak jak radziła koleżanka wyżej - zastanów się nad przyszłością tego związku. Beznadziejna sytuacja, całe wesele ci zorganizowała teściowa więc niech sama żeni się ze swoim synkiem. Mam podobnie tylko z kamerzystą, tata mojego ugadał się ze znajomym (bez mojej wiedzy),że będzie u nas filmował wesele a jego żona robiła zdjęcia tylko szkoda,ze nikt nie zapytał mnie o zdanie i ten facet chyba ostatnio 10 lat temu kręcił jakieś wesele. Normalnie masakra. Może jeszcze uda mi się to odkręcić. Na szczęście resztę wybieram wszystko ja. Wyobrażam sobie jaka musisz być zła na to wszystko. Najlepiej powiedz narzeczonemu,że nie chcesz ślubu jak mamusia wam wszystko wybiera. A co do mieszkania to zostań u siebie. Cytatjustangel Moja droga, ale Ty nie masz problemu z teściową, ale z narzeczonym. Bo pozwala swojej matce na decydowanie o wszystkich kwestiach Waszego życia, jest maminsynkiem i wcale tego nie zauważa. Ba, nawet mu z tym dobrze i oczekuje, że będziesz miała takie podejście jak on. Trudno jest mi doradzić co powinnaś zrobić, bo moim zdaniem najlepiej jest zamieszkać razem przed ślubem i dopiero mając staż pod jednym dachem decydować się na wspólne życie na zawsze. Pytanie czy taka opcja nie jest u Was możliwa? Czy nie dałoby rady zamieszkać razem przed ślubem? Co do mieszkania z teściową to w takim przypadku absolutnie bym się nie zgodziła. 5 km to żadne odległość, to tylko wymówka. Twój facet udaje, że chodzi mu o dojazd, bo tak naprawdę to on chce nadal mieszkać z mamusią. Nieodcięta pępowina, ot co Moja rada jest taka abyś w tej kwestii postawiła na swoim, czyli albo zamieszkacie z Twoją mamą, albo sami, albo wcale. Wiem, że to brutalnie brzmi, ale z wspólnego zamieszkania z teściową nie wyniknie nic dobrego. Powiem więcej: skoro Twój facet to taki maminsynek to nawet jak zamieszkacie u Twojej mamy to i tak mogą być nadal problemy, jeśli będzie pozwalał na takie manipulacje i wtrącanie. Kolejna rzecz z którą ja bym zrobiła porządek to decydowanie o weselu. Nie ma mowy, aby ktoś we wszystkim za mnie decydował. Co innego dobre chęci, chęć pomocy, a co innego decydowanie o każdej rzeczy zamiast Ciebie. Dziwię się, że do tej pory nie zrobiłaś z teściową porządku, ale nic straconego: możesz to zrobić teraz. Powiedz jej, że już Ci bardzo dużo pomogła, że zdecydowała o XXX* (*wymień listę jej decyzji) i o reszcie chcesz decydować sama. Nie odmawiając jej stanowczo od razu pozwoliłaś jej na takie panoszenie się. Grzecznie i stanowczo jej odmów, bo inaczej zawsze będzie Cię miała za słabą osóbkę, która jej ulega i z którą nie trzeba się liczyć. I przemyśl sobie czy aby na pewno Twój narzeczony to faktycznie Twoja wielka miłość...Zgadzam się zupełnie z koleżanką .Autorko wątku ty masz problem z narzeczonym a nie z twój narzeczony był inny teściowa również byłaby zgadzaj się na mieszkanie tam .Raz ze względu na warunki mieszkaniowe dwa że wględu na to że synuś mamusi jest taki a nie się również z kolezanka co do ostatniego zdania, czy aby dobrze przemyslałąs swoją przyszłość z on nie myśli o twoim szczęściu teraz, to nie pomyśli i później,zastanow się nad całością. ja też uważam, że z rodzicami sie nie mieszka. Wtrącają się w Twoje sprawy, mówią co masz robić i to powoduje częste kłótnie. Rozmawiałam (a właściwie to znów kłóciłam) z narzeczonym na temat mieszkania. Ciągle wymyśla nowe "argumenty ZA" mieszkaniem ze swoimi rodzicami,tzn: mniejsza odległość do pracy,pomoc jego mamy przy dziecku w razie czego bo zrezygnuje z pracy i będzie się cały czas zajmować,rodzice nam pomogą bo będą opłacać rachunki i w ogóle we wszystkim nam pomogą. Powiedziałam mu,że ja nie chce żyć na czyjś rachunek i że jeśli chce stworzyć ze mną rodzinę to musi się zastanowić nad tym co mi proponuje, że nie pyta się mnie czy chciałabym,żeby w przyszłości dzieckiem zajmowała się jego mama tylko tak sobie sam wymyślił, a jeśli chodzi o odległość do pracy,że mu tak bardzo przeszkadza te kilka kilometrów więcej to mu dam na paliwo,żeby nie był stratny. Stwierdził,że JA! go nie kocham bo chce,żeby NAM było gorzej, bo u niego będzie nam lepiej. Powiedziałam,że lepiej to będzie miał on a nie ja i że widzę,że jemu taka sytuacja by pasowała-bo nic się nie zmieni a tylko będzie taka mała nie znacząca różnica, czyli żona. Dałam mu czas do zastanowienia się, to znaczy czy się przeprowadzi do mnie czy nie, bo jeśli nie to nie ma co organizować ślubu i wesela skoro nie możemy się dogadać właściwie w najważniejszej kwestii-mieszkania. Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 18 ] 1 2017-06-11 14:23:32 anila Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 6 Temat: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubieWitajcie,Już niedługo minie rok, jak z mężem przeprowadziliśmy się do mojego rodzinnego domu. Zmusiła nas do tego sytuacja zawodowa i finansowa. oboje dostaliśmy prace w okolicach mojej rodzinnej miejscowości, więc postanowiliśmy zrezygnować z mieszkania na wynajem i wynieśliśmy się z dużego miasta do małego miasteczka. Dużo wcześniej moja mama powtarzała, abyśmy przeprowadzili się tutaj, bo dom stoi duży, potrzebny jest gospodarz, więc lepiej kłaść na swoje niż na cudze wynajęte. Tyle że wszystko się okazało inaczej. Czujemy się trochę jak intruzi. Jeśli chcemy coś zmienić, unowocześnić, udoskonalić to jest to droga przez mękę. Ale wczoraj to dopiero najadłam się wstydu. Przyjechała do nas rodzina męża, tzn. jego rodzice, brat z dziewczyną. Ojciec z bratem pomagali mężowi w pewnych pracach na podwórku. Jeden z nich wyciął gałąź od sosny. Zobaczyła to moja mama i zaczęło się. Przy rodzicie mojego męża zaczęła go opieprzać, że po co on to zrobił, nie spytał itd. itd. Zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Co ci ludzie musieli sobie pomyśleć. Mam wielki żal do mamy o tę sytuację, bo dobrego słowa nie powie, ale o byle gałąź robi wielką awanturę przy obcych jej ludziach. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy macie podobne zdanie jak ja? Wyraźcie swoją opinię, bo ja już jestem zagubiona . 2 Odpowiedź przez katarina 2017-06-11 14:53:42 Ostatnio edytowany przez katarina (2017-06-11 14:57:45) katarina Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: kobieta pracująca Zarejestrowany: 2010-07-10 Posty: 632 Wiek: 40+ i tak zostanie :) Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Mieszkanie z rodzicami nie musi być złym jest to kwestia braku jasnego określenia zasad, na jakich oparte jest Wasze wspólne mieszkanie?Co możecie robić samodzielnie, a co uzgadniać uprzednio? Do ustaleń na jakie tematy jesteście zobowiązani?Jakie są zasady rozliczania kosztów ponoszonych przez Was na rzecz - ogólnie określając - urządzeń wspólnie użytkowanych?Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu - skądś ta zasada się wzięła. Warto by takie wszystkie ustalenia spisać, aby móc się na nie powoływać w razie konfliktów. Czasami też konieczne jest przypomnienie pewnych podstaw zasad kultury i savoir vivre - jak na przykład takich, aby nie opieprzać zięcia w obecności jego się takie ustalenia przeprowadzać jak najogólniej i na wysokim stopniu abstrakcji, aby nie trzeba było o - przykładowo - każdą gałązkę się dopytywać potem. 3 Odpowiedź przez ruda102 2017-06-11 17:05:19 ruda102 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-03-10 Posty: 1,238 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Jasne, że mieszkanie z rodzicami może być ok. Najcześciej jednak nie jest i któraś strona jest poszkodowana - albo rodzice rządzą w domu, a młodych traktują jak dzieci, które głosu nie mają; albo rodzice robią dzieciom za obsługę gotująco-sprzątającą, a czasem również niańczącą, a młodzi żyją beztrosko na ich koszt. Naprawdę nie znam osobiście (ani w sumie ze słyszenia), żeby komuś taki układ wyszedł na na Twoje pytanie: nie, z Tobą wszystko w porządku, a Twoja mama ewidentnie popisała się brakiem kultury osobistej, bo skoro ktoś wykonuje prace w JEJ domu, to powinna podziękować, ewentualnie spokojnie zwrócić uwagę. Rozumiem, że Twój facet uciąłby rękę Twojemu ojcu - ale nie gałąź drzewa. Dlatego mnie osobiście argumenty o finansowych oszczędnościach nie przekonują - dla mnie to po prostu nie jest warte poczucia, że jest się znów w pozycji pięciolatka, który nie ma nic do powiedzenia w kwestii przestrzeni, w której żyje, bo przestrzeń ta należy niepodzielnie do rodziców. Od lat wynajmuję, mój facet jeszcze dłużej i szczerze mówiąc żadne z nas nie ma doświadczeń z takim poziomem kontroli i zakazów, jaki nieraz panuje, gdy się mieszka z rodzicami - serio, z obcymi ludźmi nie miałam takich problemów w dogadaniu się, jakie Ty masz z matką. No i niewątpliwa przewaga najmu jest taka, że jak właściciel mieszkania zaczyna wydziwiać i robić problemy, to umowę można rozwiązać i zwinąć się gdzie indziej. Ale, żeby nie było - nie przekonuję, że najem jest cudowny. Nie, ma swoje ograniczenia i minusy. A z rodzicami też można się dogadać. Pod warunkiem, że rodzice przyjęli do wiadomości, że zaprosili pod swój dach dwoje dorosłych osób, którym należy się szacunek i partnerskie traktowanie, a nie dwoje dzieciaków, które mogą rozstawiać po kątach. 4 Odpowiedź przez anila 2017-06-11 18:28:57 anila Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 6 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubieDziękuję za odpowiedzi. Jeśli chodzi o finanse to tę kwestię mamy ustaloną. Natomiast sprawa dotyczy jakichkolwiek innych działań. Ilekroć chcemy coś zrobić, to jest kręcenie nosem, marudzenie, że przez 30 lat tak było to po co zmieniać. Już nawet usłyszałam, że dla niej nie ma w tym domu miejsca, że chcemy zatrzeć pamięć ojca (zmarł około dwa miesiące po naszej przeprowadzce) i ogólnie wszystko chcemy zmieniać. Czuję się jak barbarzyńca, choć my naprawdę wszelkie pomysły i poczynania przedstawiamy jej, negocjujemy, aby nie było niedomówień. Już nawet moja siostra jest do nas nastawiona w dziwny sposób, a wcale tu nie mieszka. Nie czuję się jak u siebie. Myślałam, że moja mama jest zupełnie innym człowiekiem, ale się pomyliłam. To teraz mam ;(.A propos wczorajszego dnia i tej głupiej awantury, to dodam tylko, że to były imieniny mojej mamy i rodzina męża przyjechała z prezentami i jeszcze jej piosenkę zaśpiewali. Tym bardziej jest mi i wstyd i przykro. A ona nawet nie przeprosiła, ani nic. 5 Odpowiedź przez Koczek 2017-06-11 20:06:29 Koczek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-28 Posty: 596 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubieAle to jest dom mamy, nie wasz. Więc jakim prawem cokolwiek zmieniacie bez zapytania? Nie rozumiem tego... Przecież można zwyczajnie zapytać. Moim zdaniem to mama się może tam czuć rzeczywiście źle z waszym szarogęszeniem się, bo jak przez 30 lat było coś tak (nawet ta "głupia" gałąź) i Twojej mamie to odpowiadało, podobało jej się, a tu nagle ktoś przychodzi i bez żadnej zapowiedzi zmienia... Tez bym się tym niedawno zmarł Twój ojciec. Mama moze być wciąż z tego powodu w żałobie, w smutku człowiek robi się drażliwy... Tym bardziej wszelkie zmiany pasowałoby konsultować. Bo dla was to moze i jest głupia gałąź, a może dla mamy nie, może ona pamięta jak pod tą gałęzią całowała się z mężem, a w jej cieniu bawiły się jej dzieci itp (taki przykład, nie bierz tego zbyt dosłownie ) i zwyczajnie nie chce żeby ktoś przychodził i bez pytania tą gałąź usuwał. W takim domu kryje się wiele wspomnień czasami. I są osoby, dla których te wspomnienia są ważne. Zresztą, regułą jest, że starsi ludzie nie lubią przyznam jestem młoda, a też nie bardzo lubię. Jak się do czegoś przyzwyczaję i uważam za dobre, to mnie wkurza jak mi ktoś przychodzi i koniecznie chce to zmienić. Bo "stare", czy tam jakieś... Dla mnie stare, ale dobre. Dlatego mam w domu np. talerze z czasu II wojny i dalej na tych talerzach normalnie jem. Nie są jakieś tam za piękne, ale swoją funkcję talerzową spełniają. Poza tym jak sobie na nich jem, to czasem mi się dziadkowie przypominają. Kto wie czy i pradziadkowie z nich nie jedli Tak że uszanujcie, że stara matka zmian nie lubi i (oczywiscie jesli nie są konieczne) ich nie wprowadzajcie wbrew jej mieć własny dom, to sobie go urządzicie. 6 Odpowiedź przez anila 2017-06-11 23:00:44 anila Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 6 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Koczek napisał/a:Ale to jest dom mamy, nie wasz. Więc jakim prawem cokolwiek zmieniacie bez zapytania? Nie rozumiem tego... Przecież można zwyczajnie zapytać. Moim zdaniem to mama się może tam czuć rzeczywiście źle z waszym szarogęszeniem się, bo jak przez 30 lat było coś tak (nawet ta "głupia" gałąź) i Twojej mamie to odpowiadało, podobało jej się, a tu nagle ktoś przychodzi i bez żadnej zapowiedzi zmienia... Tez bym się tym niedawno zmarł Twój ojciec. Mama moze być wciąż z tego powodu w żałobie, w smutku człowiek robi się drażliwy... Tym bardziej wszelkie zmiany pasowałoby konsultować. Bo dla was to moze i jest głupia gałąź, a może dla mamy nie, może ona pamięta jak pod tą gałęzią całowała się z mężem, a w jej cieniu bawiły się jej dzieci itp (taki przykład, nie bierz tego zbyt dosłownie ) i zwyczajnie nie chce żeby ktoś przychodził i bez pytania tą gałąź usuwał. W takim domu kryje się wiele wspomnień czasami. I są osoby, dla których te wspomnienia są ważne. Zresztą, regułą jest, że starsi ludzie nie lubią przyznam jestem młoda, a też nie bardzo lubię. Jak się do czegoś przyzwyczaję i uważam za dobre, to mnie wkurza jak mi ktoś przychodzi i koniecznie chce to zmienić. Bo "stare", czy tam jakieś... Dla mnie stare, ale dobre. Dlatego mam w domu np. talerze z czasu II wojny i dalej na tych talerzach normalnie jem. Nie są jakieś tam za piękne, ale swoją funkcję talerzową spełniają. Poza tym jak sobie na nich jem, to czasem mi się dziadkowie przypominają. Kto wie czy i pradziadkowie z nich nie jedli Tak że uszanujcie, że stara matka zmian nie lubi i (oczywiscie jesli nie są konieczne) ich nie wprowadzajcie wbrew jej mieć własny dom, to sobie go droga,Szkoda że nie przeczytalas mojej wiadomości ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałam, że wszelkie zmiany bądź innowacje jakie chcemy poczynić, konsultujemy. I nikt tu się nie szarogesi. Bez zgody nic nie robimy. Dodam jeszcze, że ja również jestem właścicielką tego domu, oczywiście formalnie, na papierze. Przykro mi, że znowu ktoś potraktował mnie jak intruza, ale dzięki za wyrażoną opinię. Aha, i moja mama nie jest wcale stara, ledwo po 50. A z ojcem nie żyła. 7 Odpowiedź przez Anakonda257 2017-06-12 01:46:18 Ostatnio edytowany przez Anakonda257 (2017-06-12 01:52:14) Anakonda257 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 25 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Mieszkanie z rodzicami (nawet dobrymi) ZAWSZE jest złym rozwiązaniem. Nie, to z twoja matką jest coś nie tak, bo wykorzystała innych ludzi by go poniżyć... To jest nieładne z jej strony, bo ona jest w stanie nad sobą panować, i śmierć męża nie jest usprawiedliwieniem chamskiej kłótni. Jeżeli możesz to się wyprowadźcie. Wolałabym dokładać do obcego niż do swojego z rodzicami... Bądź sobą! 8 Odpowiedź przez Anakonda257 2017-06-12 01:50:41 Ostatnio edytowany przez Anakonda257 (2017-06-12 01:51:24) Anakonda257 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 25 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Koczek napisał/a:Poza tym niedawno zmarł Twój ojciec. Mama moze być wciąż z tego powodu w żałobie, w smutku człowiek robi się drażliwy...Ze smutku moja droga trzeba się w końcu podnieść, bo tak można trwać do końca życia. Jeżeli człowiek jest zdrowy psychicznie to nie rozpacza całe życie po utracie bliskiej osoby. To jest chore... Nie mówię, że nie można rozpaczać, lecz wielu ludzi potrafi rozpaczać całe życie i z tego powodu nie chce się z nimi żyć. Takie osoby nie radzą sobie w życiu a jeszcze zatruwają życie innym. Bądź sobą! 9 Odpowiedź przez Koczek 2017-06-12 19:47:11 Koczek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-28 Posty: 596 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Anakonda257 napisał/a:Koczek napisał/a:Poza tym niedawno zmarł Twój ojciec. Mama moze być wciąż z tego powodu w żałobie, w smutku człowiek robi się drażliwy...Ze smutku moja droga trzeba się w końcu podnieść, bo tak można trwać do końca życia. Jeżeli człowiek jest zdrowy psychicznie to nie rozpacza całe życie po utracie bliskiej osoby. To jest chore... Nie mówię, że nie można rozpaczać, lecz wielu ludzi potrafi rozpaczać całe życie i z tego powodu nie chce się z nimi żyć. Takie osoby nie radzą sobie w życiu a jeszcze zatruwają życie zaraz. Z tego, co tu anila pisze, to ojciec zmarł jakieś niecałe 10 miesięcy temu ("Już niedługo minie rok, jak z mężem przeprowadziliśmy się do mojego rodzinnego domu." + "zmarł około dwa miesiące po naszej przeprowadzce") Czy to rzeczywiście "rozpaczanie całe życie" jak ktoś po 10 miesiącach jeszcze jest w żałobie? To, że nie żyli razem, to też nie jest oczywiste co ona czuła do męża. Nikt z was nie może wiedzieć, co się działo w głowie i sercu tej kobiety w chwili, gdy dowiedziała się o jego odejściu, jak i później. Więc dla mnie to nie wyklucza chyba, że był tam jakiś całkowity rozpad wszelkich uczuć, gruba patologia, czy coś, ale o tym nie było nic rzecz, to dziwię się ocenie tego fragmentu:"zaczęła go opieprzać, że po co on to zrobił, nie spytał itd." jako "chamskiej kłótni". Czyli co, ona zawołała: "po co to zrobiłeś?! czemu nie spytałeś?!" a dla was to jest "chamska kłótnia"? To chyba nie byliście świadkami chamstwa w życiu, że tak oceniacie... "Chamska kłótnia", he he, nie ma co... No chyba, że matka tam "ku*wami" rzucała...? Nigdzie nie widzę jednak takiego opisu...Jak dla mnie to miała prawo się zdenerwować, że robi się w - również jej! - domu jakieś prace, o których ona kompletnie nie co, wg Was nie miała prawa nic powiedzieć? Bo biedny chłoptaś się poczuje urażony?Uderza mnie właśnie tutaj myślenie wyłącznie o tej drugiej rodzinie "Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Co ci ludzie musieli sobie pomyśleć." A o uczuciach matki? - zero, ani słowa. Bo najważniejsze, co inni sobie pomyśleli...anila napisał/a:Szkoda że nie przeczytalas mojej wiadomości ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałam, że wszelkie zmiany bądź innowacje jakie chcemy poczynić, ze zrozumieniem. Po prostu nie do końca Ci uwierzyłam. A dlaczego? Może dlatego:anila napisał/a:zaczęła go opieprzać, że (...) nie spytał ianila napisał/a:usłyszałam, że dla niej nie ma w tym domu miejsca, że chcemy zatrzeć pamięć ojca (zmarł około dwa miesiące po naszej przeprowadzce) i ogólnie wszystko chcemy ale pewnie się mylę. Pewnie matka już dawno nie jest w żałobie, a o ojcu to tak dla jaj sobie tylko wspomniała, a poza tym jakaś nienormalna jest pewnie, skoro się skarży bez powodu, że ktoś chce coś zmieniać i że nikt ją nie zapytał przy tym wycinaniu się jej z tego domu pozbądźcie, dajcie do psychiatryka, skoro coś sobie ubzdurała, jakieś dziwne skargi wytacza, zapewne zupelnie z d*** wzięte... Bo skąd by się wzięły, skoro córka z zięciem tacy dobrzy i nieskazitelni, żadnych powodów do przykrości na pewno nie dają. Jak nic temat powinien się nazywać "matka-wariatka i jej problemy zupełnie znikąd". 10 Odpowiedź przez anila 2017-06-13 10:21:28 anila Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 6 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubieNie wiem skąd w tobie tyle jadu, ale wiem że z taką osobą nie warto wdawać się w dyskusje, z osobą, która widzi same skrajnosci. Nie znasz sytuacji, bo ciężko ją poznać poprzez forum, więc nie oceniaj, żebyś sama nie została oceniona w tak podły sposób. 11 Odpowiedź przez Bardolka 2017-06-14 17:53:48 Bardolka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-23 Posty: 1,394 Wiek: 29 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Jakie macie plany mieszkaniowe na przyszłość? Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ... 12 Odpowiedź przez anila 2017-06-14 19:48:01 anila Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 6 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubieChcielibyśmy zostać tu na stałe. Racjonalnych powodów jest sporo: praca na miejscu, własny dom bez zaciągania kredytów, teraz spodziewamy się dziecka, no i oczywiście mama, która nie byłaby sama w tak dużym domu, którego utrzymanie w pojedynkę jest dość ciężkie. Mi osobiście rodzina wielopokoleniowa nie przeszkadza. Widzę w tym dużo plusów, tylko trzeba też nauczyć się radzić sobie z minusami . 13 Odpowiedź przez Koczek 2017-06-17 23:42:19 Koczek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-28 Posty: 596 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie anila napisał/a:Nie wiem skąd w tobie tyle jadu, ale wiem że z taką osobą nie warto wdawać się w dyskusje, z osobą, która widzi same skrajnosci. Nie znasz sytuacji, bo ciężko ją poznać poprzez forum, więc nie oceniaj, żebyś sama nie została oceniona w tak podły ja napisałam tylko swoje zdanie, wyciągając wnioski z tego, co Ty sama o sytuacji napisałaś. Nie jestem jasnowidzem, wybacz, więc skąd wg Ciebie mam wiedzieć jak sytuacja poza tym, co na forum podałaś, wygląda? Nie mam szklanej do jadu i oceniania innych, to zobacz może najpierw sama na siebie? Zanim będziesz próbowała obrazić kogoś, kogo nie znasz. Oceniłam to, co napisałaś nie w taki sposób, jak Ty byś to chciała, to wg Ciebie jestem podła i pełna jadu, tak...? No cóż, trzeba było panią poklepać po pleckach, przyznać rację, jaka to biedna, przez tą wredną matkę tak źle potraktowana... Wtedy bym była tą "dobrą i miłą", hehe Ale ja wredna i jadowita mam inne zdanie w temacie. Więc foszkiem zarzucimy Przemawia przez Ciebie urażone ego, bo ktoś ocenił sytuację opisaną przez Ciebie patrząc ze strony tego, jak mogła poczuć się Twoja matka. A nie tylko Ty i Ty jedyna, i Twoje jedyne urażone uczucia... A wiesz, inne osoby też mają uczucia, wyobraź sobie. Także Twoja matka je ma. Ja również je mam. I dużo innych ludzi je posiada. Więc chciałam tylko zwrócić Twoją uwagę na ten fakt. Bo Ty sytuację przedstawiłaś wg mnie bardzo jednostronnie, nawet przez chwilę nie próbując postawić się w roli tej drugiej strony konfliktu. Chcesz dyskutować ze mną, to rób to w sposób merytoryczny. Na przykład wyjaśnij dlaczego Twoja matka tak oceniła sytuację (ten cytat, który podałam w ostatnim poście), skoro wg Ciebie to wy z mężem tam nic złego nie robicie. To powiedz skąd taka reakcja matki? Bardzo ciekawa jestem...No chyba, że Tobie dyskusja niepotrzebna. Przyszłaś tylko na forum forsować tezę, że masz wredną matkę, a sama jesteś nieskazitelna. I teraz czekasz na głaskanie po główce, klepanie po pleckach. W takim razie masz rację, że nie powinnam się tu udzielać, tym bardziej, że ja też w takiej dyskusji uczestniczyć nie 14 Odpowiedź przez KatKat33 2017-06-19 09:38:53 KatKat33 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-18 Posty: 26 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie wiesz - mama czuje się w swoim domu szefową i ma racjęstarsi ludzie nie lubią zmian, przyzwyczajają się do tego co jest od lat i zmiana budzi ich niepokója już zmiana dokonywana bez ich wiedzy po prostu ich wkur...jeśli rozmowy nic nie dadzą - a są naprawdę konieczne dla waszego dobra - pomyślałabym jednak o wynajęciu czegoś osobnoalbo dobudowaniu części do domu mamyprzede wszystkim komunikacja, ustalenie granic, nawet spisanie ustaleń, żeby każdemu żyło się dobrze i swobodnieżebyś miała poczucie że zrobiłaś wszystko by rozwiązać problemtrzymam kciuki Niebezpiecznie jest wiedzieć niewiele. Wiedzieć wiele Einstein 15 Odpowiedź przez cherry_dance 2017-07-20 12:30:52 cherry_dance Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-02 Posty: 577 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie anila ja mieszkam z teściową już kilka lat i powiem Ci, że był to chyba największy błąd jaki popełniliśmy z mężem po ślubie. Wprowadziliśmy się tam, bo teściowa też była sama w dużym domu i ciężko było jej go samej utrzymać. Myśleliśmy że zaoszczędzimy nie płacąc za wynajem, za to będziemy mieć dużo przestrzeni dla siebie i psa, własną kondygnację + będzie miał się kto teściową zająć i pomóc jej w razie potrzeby. Poza tym po weselu dom miał zostać przepisany na nas. Przed ślubem ustaliliśmy wszystko: jaki będzie zakres naszych obowiązków w domu i ogrodzie, jak dzielimy się rachunkami, co z gotowaniem itd. Niestety w momencie naszej przeprowadzki wszystkie ustalenia wzięły w łeb, nagle nie mogliśmy nic zrobić po swojemu (nawet po wcześniejszej konsultacji), a nasze pomysły na ulepszenia czy zmiany okazywały się beznadziejne. Do tego teściowa okazała się osobą, która wymaga ode mnie poświęcenia prawie całego wolnego czasu na spędzenie go z nią, a kiedy nie widziałam się z nią dzień czy dwa (miałam swoje rzeczy do zrobienia lub jechałam gdzieś z mężem), miała wielkie pretensje że nikt się nią nie interesuje i że żyjemy w tym domu jakbyśmy mieszkali w bloku jak lokatorzy... Po tych kilku latach kiedy nic się nie zmieniło (ani w zachowaniu teściowej, ani w kwestii przepisania domu na nas) stwierdziliśmy z mężem że już dłużej nie damy rady tak żyć i szukamy mieszkania do radziłabym porozmawiać z mamą, bo, jako jej córka, może jakoś do niej dotrzesz. Musisz wyjaśnić jej, że takie zachowanie i pretensje przy obcych ludziach są nie do przyjęcia. Ty też jesteś współwłaścicielem domu, więc masz coś do powiedzenia w kwestii zmian czy innowacji. Wytłumacz mamie że żyjecie w jednym domu i zawsze jak będzie potrzeba to jej pomożecie, ale powiedz też że chciałabyś z mężem gospodarzyć chociażby w ogrodzie i móc zrobić coś po swojemu. The future starts today, not tomorrow. 16 Odpowiedź przez anila 2017-08-28 14:25:13 anila Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-06-11 Posty: 6 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubieMy, zanim się wprowadziliśmy do mamy to słyszeliśmy non stop, że ona jest już zmęczona, że wystarczy jej jeden pokoik a my to niech sobie robimy co chcemy. Dom jest podzielony na dwa mieszkania z dwoma oddzielnymi wejściami i nieraz słyszeliśmy też, że jedna część będzie jej a druga nasza. Teraz okazuje się, że chyba wszystko ma być wspólne, bo mama ani myśli przenieść się na oddzielną kondygnację, mniejszą. My już zainwestowaliśmy mnóstwo pieniędzy w remonty i w zasadzie nie usłyszeliśmy dobrego słowa, ale słowa krytyki już tak, a zwłaszcza mój mąż bo do niego to kieruje. I te słowa krytyki wypowiada z taką urazą jakbyśmy robili coś jej na złość. Jest mi przykro, bo właśnie co innego było mówione przed a co innego jest teraz. I też uważam, że popełniliśmy błąd wprowadzając się tu. Jeśli nic się nie zmieni to niestety, ale będziemy myśleć o wyprowadzce. Pal licho zainwestowane pieniądze. Błędy bolą. 17 Odpowiedź przez I_see_beyond 7176 2017-08-28 16:30:09 I_see_beyond 7176 Gość Netkobiet Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Ja uważam, że takie wspólne mieszkanie z rodzicami ma więcej minusów niż się tu przerzucać argumentami "za" i "przeciw", ale koniec końców któraś ze stron ma są uwarunkowania i ja to rozumiem, ale stawiam na odrębność młodych ludzi. 18 Odpowiedź przez 2017-09-01 16:40:13 Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-07-31 Posty: 42 Odp: Wspólne mieszkanie z rodzicami po ślubie Ja też uważam, że mieszkanie z rodzicami lub teściami pod jednym dachem to zły pomysł. Nawet bardzo zły. Ani nie możecie urządzić się w tym domu po swojemu ani prywatności nie ma...i to takie niby dorosłe życie ale nie dorosłe. Kiedy człowiek dorasta musi postawić swoje granice i zacząć swoje życie. Nie z mamą czy tatą czy teściową czy kimkolwiek innym, tylko z mężem/żoną i ustalić własne zasady. Nie ma innego mojego narzeczonego też ma duży dom i jeszcze oddzielne mieszkanie przy domu i mieszka sama i narzeczony chciał żebyśmy się wprowadzili do tego mieszkania bo oszczędzimy pieniądze i po co wynajmować skoro już jest. No po to żeby być samodzielnym i niezależnym. No i umknął mu fakt, że jego mama mnie nie znosi. Posty [ 18 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
28 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 8940 18 lipca 2011 12:32 | ID: 591122 Drodzy familiowicze Chciałabym poznac Wasze zdanie tudzież doświadczenie na temat mieszkania z rodzicami jednago z małżonków. My z przyczyn finansowych zamieszkaliśmy 3 tygodnie temu z rodzicami męża na wsi. Nigdy byśmy sie na to nie zdecyowali gdybyśmy nie wiedzieli, że są to normalni ludzie z którymi można otwarcie rozmawiać. Jednakże nie zawsze tak jest, nie ukrywam, że mam również obawy. Jak to było z Wami? 18 lipca 2011 12:35 | ID: 591124 Ja wolałabym zostać ze swoimi rodzicami i mieszkać gdzie indziej niż mąż, niż gdybym miała żyć razem z jego rodzicami. Jego matka jest kobietą, która usiłuje kontrolować wszystko i wszystkich. Nie da się żyć z takim człowiekiem. 18 lipca 2011 12:35 | ID: 591125 My jeszcze przed slubem mieszkalismy osobno - nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie żebym miała złych teściów czy rodziców. Ale zarówno im jak i nam potrzebna jest intymność. 18 lipca 2011 12:41 | ID: 591136 Mama Tymka (2011-07-18 12:35:19)My jeszcze przed slubem mieszkalismy osobno - nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie żebym miała złych teściów czy rodziców. Ale zarówno im jak i nam potrzebna jest intymność. U nas było identycznie, jeszcze przed ślubem zamieszkaliśmy osobno. Teściowie są super jak się pojedzie do nich raz, czy dwa razy w tygodniu na kawkę :) I tu się powtórzę - Nie, żebym miała złych Teściów, czy Rodziców. 4 Alina63 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-01-2010 19:21. Posty: 18946 18 lipca 2011 12:56 | ID: 591153 z moją teściową wytrzymałam pół roku , ale było to najgorsze pół roku w moim zyciu ... 18 lipca 2011 13:16 | ID: 591164 czyli jak narazie jesteście na NIE.. w sumie rozumiem, u nas to też była ostatecznośc, ale na szczęście w planach mamy budowę i to tylko przejściowe. Zgadzam się z opienią, że małżeństwo powinno mieszkać samo. każdy ma swoje przyzwyczajenia, humory itp. Zdrowiej jest jak jest się osobno :) 18 lipca 2011 13:26 | ID: 591166 mieszkać z tesciami niejest takie straszne to zalezy jaki macie kąt czy pokoj z kuchnia to oki dobrze mniec oddzielna kuchnie robisz co chcesz gotowanie itp najwazniejsze zeby sie dogadywać z tesciami i odwrotnie.. 18 lipca 2011 13:32 | ID: 591174 no my właśnie jesteśmy w trakcie remontu, teściowie robią sobie oddzielną kuchnię żeby nikt nikomu w garnkach nie mieszał, ogolnie mają zdrowe podejscie do tego. jedyne wspolne to będzie łazienka. mam nadzieję że nie będzie tak źle jak wszyscy mowią, że może być:) może za jakiś czas podzielę się tu z Wami wiadomością, że mieszkac z teściami - to nie takie straszne :) 18 lipca 2011 13:50 | ID: 591183 emka1007 (2011-07-18 13:32:59)no my właśnie jesteśmy w trakcie remontu, teściowie robią sobie oddzielną kuchnię żeby nikt nikomu w garnkach nie mieszał, ogolnie mają zdrowe podejscie do tego. jedyne wspolne to będzie łazienka. mam nadzieję że nie będzie tak źle jak wszyscy mowią, że może być:) może za jakiś czas podzielę się tu z Wami wiadomością, że mieszkac z teściami - to nie takie straszne :) no to super. Mysle ,ze zle niebedzie :) 9 marthakd Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 06-01-2011 20:24. Posty: 3878 18 lipca 2011 14:30 | ID: 591200 ja jestem za tym zeby mieszkac osobno wiem cos o tym mieszkalam ztesciami 5 lat.... i teraz jestesmy osobno jest cudownie;D ale to zalezy z jakiki ludzmi bedziesz mieszkac ... 18 lipca 2011 14:45 | ID: 591205 Mieszkam z teściami w jednym domu, ale mamy dwa calkowicie niezależne mieszkania. Wspólną mamy pralnię i ogród. W związku z tym, że mamy osobne mieszkanie intymność mamy zapewnioną, choć tak mała odległość czasem mi przeszkadza. Są rzeczy, które chcielibyśmy zachować dla siebie a ze względu na bliskie sąsiedztwo czasem staje sie to niemożliwe. 18 lipca 2011 17:31 | ID: 591307 Mieszkam z teściami, ale oni mają parter domu a my piętro. Nie narzekam. 12 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 18 lipca 2011 18:00 | ID: 591337 Ja mieszkalam 23 lata z teściową. Z teściem krócej. I należy mi się medal za wytrwałość i odwagę. Dlatego dążyłam i popierałam Olę gdy ona zechciała wynająć mieszkanie. I teraz już jest dobrze. Chociaż nie było źle. Ale było ciasno i tłoczno. A rozwiązanie jakoś tak samo wyszło. Ola wynajęła mieszkanie piętro wyżej. I jest to idealna sytuacja. 18 lipca 2011 18:26 | ID: 591353 Ja mam złotą teściową (mąż jest jedynakiem), która oddałaby wiele i nam i naszym dzieciom ale mieszkanie razem... NIGDY! Wytrzymałam z nią pół roku... Wcześniej nasze relacje były rewelacyjne. Była mi bliższa niż matka a wszystko zmieniło się po ślubie... To był horror. Mijałyśmy się i chodziłyśmy złe na siebie za wszystko. Było wiele niedomówień i ogólnie męczące było i zarazem bardzo toksyczne mieszanie się jej w nasze życie... Brak intymności sprawiał, że dusiłam się jakbym miała klaustrofobię. Przepłakałam przez te pół roku więcej niż przez całe życie... Od kiedy mieszkamy oddzielnie i teściowa miesza się zdecydowanie mniej (choć perfekcyjnie umie manipulować uczuciami innych) jest przepięknie. Wreszcie czujemy, że żyjemy! To całkiem inny standard życia. Teraz odbudowuję relacje z teściową i nieźle nam idzie :) 14 basiula11 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 24-03-2011 08:52. Posty: 1876 18 lipca 2011 18:42 | ID: 591365 Ja też mam zlotą teściową jeżeli popisuje się przed obcymi jaka ona to jest super babcia. A tak to mieszkamy w jednym domu i jakoś sie tolerujemy chociaż czasem iskry lecą. 18 lipca 2011 19:42 | ID: 591406 18 lipca 2011 19:52 | ID: 591409 Z podobnych przyczyn przez niemal 3 lata mieszkałam z mama męża, jego babcią, wujkiem i bratem z rodzina. Bywało różnie... Ale... przeprowadzajac się w lutym tego roku do osobnego mieszkania odetchnęłam z ogromna ulgą... 18 lipca 2011 19:53 | ID: 591411 Ania_29 (2011-07-18 12:41:57) Mama Tymka (2011-07-18 12:35:19)My jeszcze przed slubem mieszkalismy osobno - nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie żebym miała złych teściów czy rodziców. Ale zarówno im jak i nam potrzebna jest intymność. U nas było identycznie, jeszcze przed ślubem zamieszkaliśmy osobno. Teściowie są super jak się pojedzie do nich raz, czy dwa razy w tygodniu na kawkę :) I tu się powtórzę - Nie, żebym miała złych Teściów, czy Rodziców. Ja też bardzo cenię sobie niezależność:) Ale gdybyśmy musieli, gdyby to była ostateczność- umiałabym się dogadać z teściami. Gorzej byłoby mieszkać z moimi rodzicami. Rodzice mojego męża są "prawdziwymi" ludźmi i kochanymi dziadkami- na dzień dzisiejszy niech tak zostanie- osobno;) 18 monaaa71 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 28-01-2009 08:46. Posty: 28735 18 lipca 2011 19:56 | ID: 591415 mieszkaliśmy z moimi rodzicami trzy lata. bywało różnie,ale nie narzekaliśmy. baaaaaardzo nam pomagali 18 lipca 2011 20:01 | ID: 591420 Emko - powiem tak: zawsze są plusy i minusy! Nie ulega wątpliwości, ze lepiej mieszkać samemu, ale bywaja sytaucje, kiedy tak trzeba i to rozwiązanie okazuje sie najlepsze... Ważne, by obie strony wykazywały się dobrą wolą, a nie będzie źle!:) 18 lipca 2011 21:05 | ID: 591456 Odp. na: #19Mama Julki (2011-07-18 20:01:19)Emko - powiem tak: zawsze są plusy i minusy! Nie ulega wątpliwości, ze lepiej mieszkać samemu, ale bywaja sytaucje, kiedy tak trzeba i to rozwiązanie okazuje sie najlepsze... Ważne, by obie strony wykazywały się dobrą wolą, a nie będzie źle!:) zgadzam się rozmowa i dobra wola może baaaardzo pomóc, najgorsze to nosić w sobie cos i udawać że jest o. na dluższą mete to może wykończyć
mieszkanie z rodzicami po ślubie forum